Feeds:
Posty
Komentarze

PRZEPROWADZKA II

Do nowej strony dołączył także nowy profil na FB!

Profil: kasiawithlove.com

Strona: facebook.com/kasiawithlove

PRZEPROWADZKA

Po wielu latach przeprowadzam się do bardziej profesjonalnego domu.

Zapraszam do odwiedzin, więcej wrażeń gwarantowane:)

kasiawithlove.com

W kinie: Zjawa

zjawa

 

ZJAWA
polska premiera: 29.01.2016
reż. Alejandro González Iñárritu

moja ocena: 5.5/10

 

Nie będę ukrywać, że fanką populistycznego kina Iñárritu nie jestem i smutno mi było, gdy dowiedziałam się, iż do jego partii zapisuje się także Leonardo diCaprio. Po „Zjawie” spodziewałam się rzeczy najgorszych, ale – co chyba fajne – trochę się tu rozczarowałam. Otóż ten film da się oglądać i nie nudzić się przy tym jakoś szczególnie. Oczywiście, przede wszystkim ogromna w tym zasługa świetnej operatorskiej roboty Emmanuela Lubezkiego, który swoimi przepięknymi zdjęciami zaśnieżonych lasów dawnej, dzikiej Ameryki kapitalnie potrafił zamaskować fakt, że oglądamy historyjkę płaską jak front Keiry Knightley i pozbawioną treści jak wystąpienia Andrzeja Dudy. Iñárritu bardzo starał się nie szarżować, stawiając na fabularny minimalizm i w takich właśnie okolicznościach opowiedzieć filozoficzną, uniwersalną przypowieść o zemście, człowieczeństwu, odkupieniu, walce o przetrwanie w świecie bez wartości. Tylko jak zwykle mu nie wyszło. Szkoda tylko wspomnianego diCaprio, który tym razem zapewne Oscara dostanie, choć statuetka dużo bardziej należała mu się 10 razy wcześniej, za udział w dużo lepszych widowiskach.

 

W kinie: The Danish Girl

danishg

 

THE DANISH GIRL
polska premiera: 22.01.2016
reż. Tom Hooper

moja ocena: 3.5/10

 

Obrzydliwie hollywoodzka, przez co powielająca całą masę płytkich i łopatologicznych schematów, historyjka o poszukiwaniu tożsamości w niełatwych czasach rygorystycznej etykiety i pustawych ceremoniałów. Zamiast skupienia się na całkiem ciekawym wątku, że pozostanie w zgodzie z samym sobą w przypadku głównego bohatera/bohaterki niesie ze sobą konieczność wyrzeczenia się szczęścia i opuszczenia sielankowej przestrzeni życiowej, którą przez lata misternie się budowało u boku ukochanej osoby. To jednak zostało ledwie naszkicowane na drugim planie, gdyż twórcy filmu woleli się skupić na metamorfozie Redmayne’a oraz jego mizdrzeniu się w peruce do samego siebie i wszystkiego, co się obok niego akurat znajduje. Jedyną wartościową rzeczą w „Dziewczynie z portretu” jest Alicia Vikander – urocza, naturalna i delikatna w swojej roli podpórki dla przebieranek swojego ekranowego partnera.

 

W kinie: Anomalisa

anomalisa

 

ANOMALISA
polska premiera: 22.01.2016
reż. Duke Johnson, Charlie Kaufman

moja ocena: 7/10

 

Duke Johnson i Charlie Kaufman przenoszą na kinowy ekran radiowe słuchowisko, a że Kaufman uchodzi w środowisku za jednego z najbardziej błyskotliwych i inteligentnych scenarzystów na świecie, wiadomo, że możemy spodziewać się rzeczy dziwnych i niezwykłych. I to właśnie te dwa przymiotniki najtrafniej opisują „Anomalisę”. Za pieniądze zebrane na Kickstarterze powstała fascynująca, na swój oryginalny sposób mroczna i tajemnicza, animacja poklatkowa. Monotonna jak zamknięta, hotelowa przestrzeń, w jakiej rozgrywa się akcja filmu. Nurtująca, jak przypadłość psychiczna, która dolega głównemu bohaterowi. Trzeba przyznać Kaufmanowi, że mało znaną chorobę (zespół Fregoliego) i jej objawy wykorzystał świetnie, by zbudować wyrafinowaną metaforykę „Anomalisy”. Mając na względzie te wszystkie osobliwe okoliczności, powstał film nadspodziewanie uniwersalny i głęboko humanistyczny, traktujący o codziennej walce człowieka z własnymi słabościami, małymi i większymi przeciwnościami losu, poszukiwaniu naturalnej potrzeby bliskości. Na pewno gdyby „Anomalisa” była tradycyjnym filmem aktorskim, nie osiągnięto by tak sugestywnego, fantazyjnego efektu. Paradoksalnie animacja poklatkowa pozwoliła Kaufmanowi i Johnsonowi rozwinąć wodze wyobraźni, tworząc dzieło świeże, nieszablonowe i szczerze frapujące.

 

W kinie: Joy

joy

 

JOY
polska premiera: 8.01.2016
reż. David O. Russell

moja ocena: 5/10

 

Znajome nazwisko reżysera, znajome nazwiska w obsadzie i niestety równie znajomy – przez co totalne niezaskakujący i banalny – schemat fabularny. Napędzana własnymi marzeniami, działająca na przekór przeciwnościom losu, jednostka stara się pomysłowo odkroić swój kawałek tortu amerykańskiego snu. Tą osobą jest młoda matka, opiekująca się nie tylko domem, ale i własnymi rodzicami oraz byłym mężem, która swoje codzienne doświadczenia stara się wykorzystać, by ułatwić życiem takim jak ona gospodyniom domowym. I zarobić przy okazji jakieś pieniądze, dające szanse spłacić rodzinne długi i zapewnić godziwy byt każdemu ze swoich bliskich. Postawa głównej bohaterki, która przypomina dziwaczne skrzyżowanie Marthy Stewart i Matki Teresy, może i jest dość niecodzienna, przez zasługująca na filmową ekranizację, ale w rękach Davida O. Russella przypomina dzieło rzemieślnika, powielającego prace, które już nieraz wykonał. Najbardziej dziwi mnie bezmyślne przywiązanie reżysera do Jennifer Lawrence, będącej całkiem niezłą aktorką, która jednak z czysto wizualno-wiekowych powodów nie nadaje się po prostu do grania takich „heroin z życia wziętych”. Choć starała się, jak mogła, to nie była rola dla niej. Cała reszta obsady była dobrana już trafniej i wypadła solidnie, wpisując się w trywialny schemat „Joy” bez zbędnego wysiłku.

 

h8

 

NIENAWISTNA ÓSEMKA
polska premiera: 15.01.2016
reż. Quentin Tarantino

moja ocena: 5/10

 

Marzy mi się sytuacja, w której wrócę do czasów, kiedy filmy Quentina Tarantino oglądałam z autentyczną ekscytacją i dużą przyjemnością. Od paru już sezonów nie mogę z ręką na sercu przyznać, że tak jest albo nawet, że czekam na te produkcje z wypiekami na twarzy. Ciągle wierzę, bo ciężko wskazać kogoś bardziej inteligentnego i lepiej rozeznanego w kulturze masowej niż Tarantino, ale szczerze nudzi mnie już ta fascynacja Sergio Leone i jego specyficznymi westernami. „Nienawistna Ósemka” jest przegadana (choć to nawet nie jest tak złe, bo dialogi były jedyną rzeczą, reanimującą mnie przed przysypianiem), za długa (trzeba wykazać się dużą cierpliwością i stoickim spokojem, by bez przebierania nogami doczekać się punktów kulminacyjnych tej historii), zupełnie niezaskakująca (festiwal sztucznej krwi – ileż można?). Nawet w miejscach, gdy film stara się być oryginalnym komentarzem na sytuację Ameryki po Wojnie Secesyjnej, w którym można by odnaleźć aluzje do współczesności, jest to tak siermiężne, że aż nużące. Zastanawiam się też, czemu Tarantino nie poszedł po bandzie i tak wybitnie teatralnej historii nie wystawił np. na Broadwayu zamiast wciskać coś tak nudnego do naszych kin. Czy zatem traktuję „Nienawistną Ósemkę” jako rozczarowanie? Na pewno. Czy to dla mnie zaskoczenie? Chyba nie.

 

mojecorkik

 

MOJE CÓRKI KROWY
polska premiera: 8.01.2016
reż. Kinga Dębska

moja ocena: 6/10

 

Kino poczciwe w swym przesłaniu i dość ciekawie nawiązujące do amerykańskich klasyków gatunku pokroju „Czułych Słówek”, a jednak w wielu miejscach wymykające się banalnym schematom filmów rodzinnych, dzięki którym tego typu produkcje mogły zostać wielu skutecznie zobrzydzone. Dwie, jakże różne od siebie siostry, umierająca matka, chory ojciec i wiele mniej lub bardziej intensywnych konfliktów, które przez lata wyrosły w tej rodzinie. Kinga Dębska, obierając bardzo osobistą perspektywę (jak niegdyś Szumowska w „33 scenach z życia” sięgnęła po własne doświadczenia), ubrała tę wyświechtaną historię w sporą dawkę inteligentnego humoru, choć nie uniknęła też tanich scen, gdy pół kina będzie sięgać po chusteczki. „Moje Córki Krowy” są też fantastycznie zagrane, ale oddać trzeba, że aktorzy mieli też, co zagrać. To bowiem intrygująco zniuansowane, nieoczywiste postacie są największą wartością tego filmu. Jasne, że dzieło Dębskiej to produkcja raczej telewizyjna niż wyrafinowane kino wysokich lotów, ale mając w pamięci różne, polskie koszmarki pokroju „Mojego Roweru”, chce się więcej rzeczy na poziomie „Moich Córek Krów”.

 

W kinie: The Big Short

bigshort

 

THE BIG SHORT
polska premiera: 1.01.201
reż. Adam McKay

moja ocena: 7/10

 

Z brawurą „Wilka z Wall Street” Martina Scorsese i efekciarstwem „American Hustle” Davida O. Russella (niestety) Adam McKay opowiada o pokrętnych mechanizmach bankowych, które w 2008 roku doprowadziły do jednego z największych kryzysów gospodarczych w historii naszego globu. „The Big Short” precyzyjnie tłumaczy wszystkie mniej lub bardziej czytelne niuanse, podążając za swoimi bohaterami – również członkami świata ekonomicznej finansjery, którzy jednak nie tylko wielki krach przewidzieli dużo wcześniej niż on faktycznie nastąpił, ryzykując i stawiając finalnie na niedoszacowanego konia (gdy wszyscy tracili, ta garstka „jasnowidzów” zbiła niemałe fortuny, choć wcześniej postrzegano ich jako naiwniaków i/lub szaleńców), ale też niedowierzając skali bankowej lekkomyślności i głupoty, dogłębnie ją zbadali. I – jak się okazało – to z głupotą nie miało nic wspólnego. Mimo swojego świetnego tempa i widowiskowych rozwiązań narracyjnych, „The Big Short” to film szalenie smutny i przygnębiający. Nie daje on bowiem żadnej nadziei tym, którzy najbardziej cierpią na tego typu kryzysach. Instytucje finansowe i ich kadra zarządzająca zawsze bowiem spadną na przysłowiowe cztery łapy, zaś zwyczajnym ludziom nikt nie zadośćuczyni za ich dramat i upokorzenie. Adam McKay trochę niepotrzebnie (bo populistycznie) moralizuje w końcówce, ale póki co nie doczekaliśmy się chyba równie błyskotliwego, inteligentnego i efektownego filmu o genezie ekonomicznego kryzysu.

 

bowie2

 

20. Velvet Goldmine (1969) Posłuchaj
Velvet Goldmine, naked on your chain, I’ll be your king volcano right for you again and again.

19. John, I’m only dancing (1973) Posłuchaj
Shadow love was quick and clean, life’s a well-thumbed machine. I saw you watching from the stairs, you’re everyone that ever cared.

18. Loving The Alien (1984) Posłuchaj
Torture comes and torture goes. Knights who’d give you anything. They bear the cross of coeuf de leon, salvation for the mirror blind.

17. All The Young Dudes (1974) Posłuchaj
Funky little boat race, television man is crazy saying we’re juvenile deliquent wrecks.

16. Rock N Roll Suicide (1972) Posłuchaj
You’re too old to lose it, too young to choose it and the clocks waits so patiently on your song.

15. The Stars (Are Out Tonight) (2013) Posłuchaj
We live closer to the earth, never to the heavens, the stars are never far away.

14. Jump They Say (1993) Posłuchaj
They say hey that’s really something, they feel he should get some time, I say he should watch his ass.

13. Rebel Rebel (1974) Posłuchaj
We like dancing and we look divine. You love bands when they’re playing hard. You want more and you want it fast.

12. Thursday’s Child (1999) Posłuchaj
All of my life I’ve tried so hard doing my best with what I had, nothing much happened all the same.

11. Always Crashing In The Same Car (1977) Posłuchaj
Every chance, every chance that I take, I take it on the road. Those kilometers and the red lights.

10. Changes (1972) Posłuchaj
Strange fascination, fascinating me, ah changes are taking the pace Im going through.

9. Young Americans (1975) Posłuchaj
Scanning life through the picture window she finds the slinky vagabond, he coughs as he passes her Ford Mustang, but heaven forbid.

8. The Man Who Sold The World (1970) Posłuchaj
I laughed and shook his hand and made my way back home. I searched for form and land, for years and years I roamed.

7. Life On Mars? (1971) Posłuchaj
Sailors fighting in the dance hall. Oh man! Look at those cavemen go. It’s the freakiest show.

6. Ashes to Ashes (1980) Posłuchaj
Smiling with the mouth of the ocean and I’ll wave to you with the arms of the mountain.

5. Modern Love (1983) Posłuchaj
There’s no sign of life, it’s just the power to charm. I’m lying in the rain but I never wave bye-bye.

4. „Heroes” (1977) Posłuchaj
We could steal time, just for one day. We can be heroes, forever and ever. What’d you say?

3. Absolute Begginers (1986) Posłuchaj
I absolutely love you but we’re absolute beginners. But if my love is your love we’re certain to succeed.

2. Sound And Vision (1977) Posłuchaj
And I will sing, waiting for the gift of sound and vision drifting into my solitude, over my head.

1. Space Oddity (1969) Posłuchaj
Though I’m past one hundred thousand miles, I’m feeling very still and I think my spaceship knows which way to go.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 28 obserwujących.